22 kwietnia 2014

Inspiracja a profanacja

    Projektanci mody nie od dziś szukają inspiracji w malarstwie. Łatwo jest jednak przekroczyć stosowną granicę. Nie chodzi tu o kopiowanie pracy ( czego do końca nie popieram jeżeli dzieje się to kropka w kropkę ) ale o kontekst miejsca i czynności.
   Plusem mody z wybiegu jest fakt, że nie jest dostępna dla każdego. Jest ekskluzywna, cholernie droga i głównie do podziwiania ( wiadomo, że nie każdy -zakładając że jest bogaty - ma odwagę, by założyć coś ekstrawaganckiego).

Druhna -  John Everett Millais

Jean Charles de Castelbajac
     Co by powiedzieli wielcy artyści widząc tłumy nastolatek noszących ich dzieła, wycierających się o innych w autobusach,  brudzących,  rzucających na ziemię ubrania, siedzących na kiblu... I nie mających pojęcia co mają na koszulkach. I jak bardzo nie szanują tego , czego szanować powinni. Jak dla mnie, wydaje się to być groteskowe.
   Co innego ma się do inspiracji. Tylko i wyłącznie inspirowania się sztuką. Podobne motywy, elementy.  To wszystko.
Ofelia - John Everett Millais

Jean Charles de Castelbajac
     Chociaż dzieła w kreacjach wybiegowych, mogę jeszcze strawić - ciężko mi się patrzy na użyte motywy religijne. Specjalnie wierząca nie jestem, ale mimo wszystko to nie jest miejsce na jakieś wartości religijne, które teoretycznie nieść ze sobą przedstawione obrazy powinny ( w końcu teraz jak nosisz wielki krzyż czy inny symbol religijny, nie znaczy że w to wierzysz, tylko jesteś taki feszyn ), taka staromodna jestem w swoich poglądach.

Scena Zwiastowania zewnętrzna część Ołtarza Trzech Króli, Stefan Lochner

Alexander McQueen

15 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą. Ja z religią mam tyle wspólnego, że wierzy mój mąż i rodzice, ale też potępiam takie profanowanie pewnych symbolicznych wartości. I nie chodzi już nawet tylko o dzieła sztuki, ale nawet takie 'pierdoły' jak ta dziwna moda na odwrócone krzyże. Boże. Dokąd to jeszcze zmierzy wszystko... Szkoda, że kultura, sztuka, symbolika...wszystko jest w dzisiejszym świecie deptane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... Niedługo nic nie będzie szanowane :)

      Usuń
    2. Mam mieszane uczucia, bo kiedy nadruk Wenus z Milo z koszulce jestem w stanie znieść, to treści religijnych już nie. Niby jestem wierzącą, ale nie religijna. Mam na myśli wiarę w jakąś siłę, która może być bóg, ale do żadnego kościoła mi nie blisko. Jednak wolalabym, żeby takie rzeczy szanować. Tak samo nie znosze jak nastolatkowie noszą różaniec na szyi. Co smutne, wiele osób które znam robi tak, bo są muzułmanami i dla nich nie ma to znaczenia...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, bardzo miło czytać takie słowa :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham jak moda łączy się z sztuką (dosłownie :) )

    http://cluelessxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba być niezwykle ostrożnym w takich eksperymentach... a dodatkowo cienka jest granica między wartościową ekstrawagancją a kiczem. Niestety tym drugim jesteśmy karmieni z każdej strony...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ludzie na siłę chcą, żeby było oryginalniej i ciekawiej, a robią to niestety tak, że często wychodzi kicz

      Usuń
  6. Sukienka i bluzka podoba mi się ale jako sztuka coś do podziwiania, a nie sponiewierania prze panie które założą to tylko dlatego że będzie to drogie i ekskluzywne, a nie będą miały zielonego pojęcia co noszą i jakie wartości tym reprezentują.

    OdpowiedzUsuń
  7. dokładnie! to byłoby trochę takie... bezczeszczenie sztuki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie jest to lekka przesada szczególnie, jeżeli chodzi o treści religijne.

    ~~~~~
    juliettexoxo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. treści religijne w modzie to już lekka przesada:) bardzo fajny blog:) zapraszam do mnie:)

    http://sandrainvogue.blogspot.com/

    obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako artystka , lubie jak sztukę się sznauje, czasem wykorzystanie jej w celach użytkowych jest na miejscu zcasem nie, to juz zależy od naszego sumienia i priorytetów.
    xoxo
    http://pandamone.blogspot.com/2014/07/egiptian-hilidays-pt-ii.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokładnie! Zgadzam się z Tobą. Już "użycie" dzieł sztuki jako motywu na tkaninach, takie dokładne kopie przyprawiają mnie o dreszcze. Symbole religijne to dla mnie jeszcze większe przewinienie. Nie jestem religijna ale bluza z wizerunkiem Chrystusa to dla mnie przegięcie. Tak samo bluza z hinduskimi bogami czy buddą. Są na świecie rzeczy, które warto szanować. Jakiś czas temu wiele osób nosiło krzyże. Krzyże na koszulkach, legginsach, w uszach. Nie ogarniałam tego.
    Nawet nie wiesz jak się cieszę z Twoich odwiedzin u mnie!!! To co mi zaproponowałaś bardzo mnie zaskoczyło! Po prostu wow!!! Jeśli masz ochotę to ja się zgadzam i jestem bardzo ciekawa efektów:):) To dla mnie mega wyróżnienie:) Po drugie cieszę się że tu trafiłam bo Twój blog jest niesamowity! Ciekawy i oryginalny! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze - to bardzo motywujące.

Staram się odwiedzać każdego bloga ;)

TOP