29 grudnia 2014

Ciemna strona mody - kupuj świadomie.

  
   Wracasz do domu, zrzucasz z siebie czym prędzej  ciuchy, byle gdzie - byleby  tylko wskoczyć  w coś  wygodnego. Właściwie to Twoja koszulka i spodnie lądują gdzie popadnie, na łóżko czy nawet na podłogę.  Nie zastanawiasz się nad tym jaką historię "przeżyły" te kawałki materiału, które zostały gdzieś tam niedbale rzucone.  W weekend lecisz na shopping - trzeba przecież kupić coś ładnego i modnego. Cieszysz się  z t-shirtu, ale przez myśl nie przeszło Ci nawet skąd się wziął i jak dotarł do sklepu. Średnio Cię to interesuje. Przecież ważne, że jest i to jeszcze po przecenie. Być może po przeczytaniu tego tekstu  następnym razem spojrzysz na metkę... I pamiętaj! Kupuj z głową!


 Współczesne niewolnictwo

    Wszystko zaczyna się od shippingu. Blisko do shoppingu, co jest delikatną ironią, a jednak  za tym słowem kryje się przyczyna wyzysku ludzi szyjących ubrania. Firmy, aby uzyskać lepszy bilans budżetu (co za tym idzie wzrostem wartości akcji na giełdzie), między innymi przenoszą produkcje w tańsze i mniej ograniczone prawnie miejsce. Głównie do Azji, Turcji i Europy Wschodniej. Tam  gdzie ustrój polityczny nie działa na korzyść obywateli,  tam gdzie ludzie nie mają wykształcenia i nie wiedzą jak walczyć o siebie, a prawa człowieka często bywają gwałcone.

Wyobraź sobie, że nie pracujesz po to, aby spełniać siebie czy kupić coś, żeby przeżyć. Twój szef ma gdzieś to, że mdlejesz podczas pracy, musisz przepracować  te 12-18 h. Praktycznie jesteś maszyną, częścią dłuższego procesu. Nie możesz pójść nawet do toalety, bo dla pracowników są niedostępne. Do tego zarabiasz mniej niż 2 USD dziennie, tak jak szwaczki w Chinach czy Wietnamie. Living wave, czyli płaca pozwalająca na PRZETRWANIE ( co często godnym życiem nazwać nie można), czasami jest spełniana tylko w połowie.  Tak wygląda "praca" w swaetshopach. To stamtąd masz ubrania. Warto wspomnieć też o Maquiladoras, czyli strefach fabrycznych  i wolnego handlu wzdłuż granic USA i Meksyku.  Kobiety pracujące tam w fabrykach nagminnie stają się ofiarami przemocy, zarówno  seksualnej jak i fizycznej.

Oprócz niewolnictwa pracownicy narażeni są na skutki po bliskim kontakcie ze szkodliwymi substancjami używanymi do obróbki materiału.  Lubicie jeansy z tzw. efektem "znoszenia"?  Produkuje się je za pomocą metody sandblastingu.  Stosując wysokociśnieniowy pistolety rozpyla się- bezpośrednio na materiał- piasek. Z racji nieprzestrzegania zasad BHP fabryk, drobinki krzemionek przedostają się do płuc, co doprowadza do ich krzemicy. A wszystko to dzieje się w imię zysku. Byleby taniej i szybciej...

Bawełna konwencjonalna- zagrożenie nie tylko dla natury

   Niewielu orientuje się jakie skutki ponosi natura z powodu uprawy i produkcji bawełny. Mowa tu oczywiście o tej konwencjonalnej, bo to głównie ona jest używana  do produkcji odzieży, którą kupujemy i nosimy. Pomijając fakt, że ten bawełniany przemysł zużywa aż 6 % procent ogólnoświatowego zasobu słodkiej wody, a podczas różnych etapów  wytwarzania bawełny konwencjonalnej  schodzi od 7 do 29 tys. litrów wody na 1 kg tej bawełny  , to proces produkcji może odbijać się również na nas, a nie tylko na  ekologii. Przy uprawie krzewów bawełnianych używane są m.in pestycydy (umiera od nich ok. 20 tys. ludzi rocznie), miedź, cynk, metale ciężkie, a nawet cyjanek potasu i formaldehyd. Z ciekawostek, do defoliacji krzewów bawełny używane są herbicydy pochodzące od defoliantu Agent Orange stosowanego podczas wojny w Wietnamie jako toksyczna broń chemiczna. Mimo tego, że wszystkie te środki stosowane (łącznie jest ich 8 tysięcy) są w dopuszczalnym stężeniu, niektóre z tych substancji mogą się skumulować we włóknach i drażnić naszą skórę.

Alternatywą dla bawełny konwencjonalnej jest bawełna organiczna, droższa w produkcji, ale nie obciążająca  środowiska ani nie szkodząca nam i ludziom odpowiedzialnym za uprawę.

Krwawe ofiary w imię mody

    Kto z nas nie ma w szafie przynajmniej jednego ciepłego swetra?  Może się wydawać, że produkcja owczej wełny wygląda tak jak na filmach. Mamy stadko owiec, przychodzi sobie farmer i  zaczyna golić runo słodkich owieczek. Brzmi bajkowo, ale szkoda, że rzeczywistość potrafi być inna.  Drastycznym przykładem są  hodowle Merynosów w Australii. Merynosy są  tak genetycznie zmodyfikowane, że ich tylne okolice ciała są bardzo pofałdowane, co sprawia, że ciężko je oczyścić.  I tak pojawia się mulesing.   Żeby szybciej i taniej pozyskać runo i je oczyścić, owcom wycina się fragmenty skóry lub nawet części ciała. Zwierzęta są wtedy żywe i nieznieczulone- ponieważ prawo australijskie zabrania stosowania znieczulających.


     Kolejną kwestią są futra, temat często poruszany w mediach.  Wiele afer wiąże się  z fermami zwierząt  w Chinach, jednak powinniśmy też zainteresować się tym co jest bliżej nas- czyli Europą. Zwierzęta trzymane w klatkach w powietrzu (co by odchody nie zabrudziły futra), bardzo niska temperatura (która pobudza wzrost futra), brud , znęcanie się przez pracowników i  małe przestrzenie w których przetrzymywane są zwierzęta
Pomimo okrutnych warunków życia, najgorsze jest to w jaki sposób zwierzęta są zabijane. Przykładowo, w przypadku dużego zwierzęcia  stosuje się porażenie prądem przy pomocy metalowego pręta umieszczonego w odbycie zwierzęcia, a przy polowaniach na foki wbija się im metalowy hak prosto w głowę...




   Istotnym elementem są również negatywne dla ekologii skutki produkcji futer. Obecnie są one obrabiane silnymi środkami chemicznymi (znowu do akcji wkracza m.in. formaldehyd), a zanieczyszczenia z obróbki futer naturalnych przenikają do środowiska niszcząc je. Garbarnie skóry produkując olbrzymie ilości szkodliwych substancji (do obróbki tony skóry bydlęcej zużywa sie 300 ton chemikaliów)


Wracając do Chin... Zwierzęta domowe takie jak psy i koty często również padają ofiarami przemysłu futrzanego. Runa kotów i psów  farbuje i strzyże się tak, aby przypominały prawdziwe futra innych gatunków . Niestety bywają one również podpisywane jako futra syntetyczne...


W świecie mody futro wciąż wśród wielu jest uznawane za symbol bogactwa i prestiżu. Wiele znanych domów mody nadal promuje  futra naturalne (np. Christian Dior, Gucci, Hermes, Versace), są też jednak wyjątki (m.in. Ralph Lauren, Tommy Hilfiger, Stella McCartney).
"Jak żyć?"

    Przede wszystkim... kupuj z głową i zwracaj uwagę na metki.  Poprzez odpowiednie oznaczenia możesz kupić "lepiej" i nie wspierać wyzysku ludzi, chronić naturę i zwierzęta.  To my jesteśmy konsumentami i  to nasze podejście do tematu się liczy. Wybierając produkty z bawełny organicznej zamiast konwencjonalnej czy też  futra syntetyczne  robisz krok w kierunku odpowiedzialnej mody..  Może  w przyszłości okaże się, że to właśnie Ty możesz podjąć ważną decyzje i mieć wpływ na przemysł tekstylny. W tekście poruszyłam jedynie parę problematycznych kwestii- jeżeli chcesz wiedzieć poszukaj informacji w sieci. Zdobywanie wiedzy nie gryzie, a może za to nam wiele dać. Chociażby świadomość tego co nosimy. I pamiętaj, to wszystko to Twoje wybory. Z tym, że tymi wyborami możesz zmieniać krok po kroku świat.

Szukaj na metkach (najbardziej popularne organizacje):



Dla głodnych wiedzy (źródła):



_________________________________________________________________
    Zapraszam Was do polubienia mojej strony na Facebooku!
    Znajdziecie tam co nieco o modzie,sztuce, kulturze i wszystkie nowinki powiązane z blogiem :)

     

15 komentarzy:

  1. Wpis porusza naprawdę bardzo ważny temat. Np. jaką cenę muszą zapłacić niewinne zwierzęta dla korzyści, dla pieniędzy dla mody.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sadze ze to juz każdego indywidualna sprawa co kupuje. Dajmy np taki Primark gdzie wiele osob kupuje a jednak gdzies w Tajladni siedzą ludzie i szyja za masakrycznie niskie opłaty.
    Ale i tak sie kupuje.
    Świetny, mądry post.
    Jednak jak znajdę gdzies prawdziwe futro za niska cenę to i tak je kupie
    xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, ale jeżeli uda się akurat natrafić na coś z tej "ekologicznej półki" to można to kupić zamiast czegoś z tej "nieekologicznej" :) kupować można wszystko, ale fajnie wiedzieć co w trawie piszczy.

      Pozdrawiam i dziękuje za komentarz!

      Usuń
  3. Jestem pod wrazeniem . zadko na blogach tak wyczerpuje sie temat. Brawo !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a szkoda, bo powinien być częściej ;)

      Usuń
  4. Podoba mi się, że blog jest dopięty na ostatni guzik. Wszystko ładnie wygląda i jest zgrane, estetyczne. Super, że posty piszesz wyczerpująco i ładnie, bez jakichś dziwnych błędów. Widać, że wkładasz w nie serce.

    Co do tego postu - uwielbiam zwierzęta, a liczba, ile sztuk danego gatunku "zużywa się" (nazwijmy to tak dobitnie, dla mnie to tak wygląda) do produkcji ubrań jest tragiczna. Zawsze miałam dziwny dystans do osób, które mimo wszystko kupują i będą kupować nadal. Gdyby nie było na to popytu, to nie byłoby większej sprzedaży. Osoby, które sądzą "nie zaszkodzi kupić i tak już po fakcie i zwierzakach" - przyczyniają się do rozpędzenia błędnego koła.

    Co do rysunków - podobają mi się, ale doradziłabym większe kontrasty, płynniejsze przejścia, albo wręcz ostrzejsze.

    Pozdrawiam :).

    lumberdeer.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Poruszyłaś bardzo ważny temat, kiedyś czytałam też o tym artykuł. Ja bym nazwała to wręcz "barbarzyństwem" w imię mody.
    mrs-cotton-candy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Do futer mam tylko jedno "ale". Jak dużo szkodliwych substancji jest używanych przy produkcji tych sztucznych i ile potem to się rozkłada w środowisku? Jeżeli chce się być ekologicznym, polecam nie kupować futer. Ani tych prawdziwych, ani sztucznych. O wiele lepiej by było, gdyby to wszystko nie było takie przemysłowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) I te sztuczne i te naturalne tak na serio nie są ekologiczne, z tym, że te pierwsze przynajmniej nie wiążą się z cierpieniem zwierząt.

      A to że wszystko jest takie przemysłowe, to niestety choroba naszych czasów.

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy i przerażający post. Ubolewam nad tym, że wciąż niewiele ludzi interesuje się kwestiami mody. A to bardzo ważny aspekt i nie należy o nim zapominać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy i przerażający post. Ubolewam nad tym, że wciąż niewiele ludzi interesuje się kwestiami mody. A to bardzo ważny aspekt i nie należy o nim zapominać!

    OdpowiedzUsuń
  9. jak się zarabia 7 zł na godzinę i większość muszę przeznaczyć na czynsz z czego zostaje mi ok 300 zł na jedzenie to jak mam kupować ciuchy organiczne? nie stać mnie na to żeby w ogóle kupować ciuchy, dostaję je czasem od kogoś, albo chodzę po lumpeksach jeśli czegoś potrzebuję i jeśli coś zaoszczędzę, a tam raczej nie widzę ciuchów organicznych.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety, często ceny takich ciuchów są znacznie wyższe.
      polecam czasami zaglądać do Lidla, bardzo często tamte ubrania mają certyfikaty :)

      Usuń
  10. Bardzo się cieszę, że poruszyłaś tutaj ta trudny temat, ważne, by takie problemy były nagłaśniane, a ludzie uświadamiani !!! To pierwszy krok do zmian !!

    Wielkie dzięki za odwiedziny, bardzo mi miło :)
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny post, byłam na spotkaniu o świadomym kupowaniu i wtedy głębiej zainteresowałam się tą tematyką, szczególnie organizacją Fair Trade. Krwawa moda to już wgl nie dla mnie, no bo jestem wege więc gdzie tu skóra i futra. Przeraża mnie również praca osób w chinach i tym podobnych. Nawet nie wiem jak o tym pisać, bo sama tego nie doświadczyłam i nie doświadczę i nie chciałabym nawet o tym myśleć. Coś przerażającego, że jesteśmy tak mało świadomi ale wydaje mi się, że jest to wina braku nagłaśniania takich spraw. Była ta akcja z szafiarkami, którzy mieli okazję tam być ale jakoś to przeszło i znowu wszystko ucichło a dla tych osób to po prostu codzienność. Przerażające..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze - to bardzo motywujące.

Staram się odwiedzać każdego bloga ;)

TOP