10 maja 2016

HISTORIA PEWNEJ CZĘŚCI GARDEROBY: BIKINI

    Wielkimi krokami zbliża się lato, więc część z nas na pewno wybierze się na poszukiwania idealnego stroju kąpielowego. Wybór krojów, kolorów i wzorów strojów kąpielowych jest dzisiaj przeogromny, ale najczęściej wybór pada na bikini. Dzisiaj noszenie bikini latem jest rzeczą najbardziej oczywistą pod słońcem. A wyobrażacie sobie czasy, w których odsłonienie choćby kawałka nagiego ciała mogło pociągnąć za sobą lawinę wyzwisk? Lub co gorsza – wpakować do więzienia niczego winną kobietę? No cóż, tak kiedyś było. Zanim nasze ulubione bikini stało się normą, musiało przejść naprawdę długą drogę walcząc z przypiętą metką niemoralnego ubrania. Poznajcie jego historię.
    Początki strojów kąpielowych sięgają czasów antycznych. W starożytności popularną rozrywką były sporty wodne, w których udział mogły brać również kobiety. Co za tym idzie, musiały mieć do nich odpowiedni strój. Wraz z upadkiem kultury starożytnej, ówczesne bikni na długi (a nawet bardzo długi) czas odeszło w cień. Co zabawne, tak naprawdę właśnie tamte kostiumy kąpielowe przypominały współczesne bikini, bardziej niż te w najbliższych wiekach.


    Początki czasów nowożytnych to czasy niezwykłej, szaleńczej obawy o utratę moralności. O czymś takim jak publiczna kąpiel można było zapomnieć. Przed XVIII wiekiem, w ogóle cała ta sprawa była kwestią wstydliwą, a odsłonięcie chociażby malutkiego kawałka ciała była prawie najgorszą rzeczy na świecie jaka kobiecie mogłaby się przytrafić – patrząc przez pryzmat grzeszków, które prawdziwa dama mogłaby popełnić. Drugą kwestią był sam fakt, że na same kąpiele patrzono wciąż niechętnie.

    Po XVIII wieku spojrzano na całą sprawę nieco przychylniej. Strój kąpielowy nie wiele różnił się od zwykłego, dziennego – z wyglądu przypominały grube, ciężkie, wełniane suknie. Oczywiście w komplecie z długimi bieliźnianymi spodniami do kostek. I to nie wszystko – do brzegów sukni wszywano ołowiane odważniki, co by kobieta nie musiała się martwić, że woda podniesie sukienkę i nie daj Boże, będzie coś widać. W sumie tamte kąpiele można zaliczyć do sportów ekstremalnych, bo przecież nie wiadomo czy przy takim obciążeniu owej szanownej damie w ogóle uda się wydostać na powierzchnię.
   Po roku 1800 stroje kąpielowe przechodzą metamorfozę, a kąpiele wodne zyskują miano formy relaksu. Górna część staje się krótsza i lżejsza, a zamiast bieliźnianych spodni kobiety noszą cienkie, ciemne pończochy. W ten sposób można było w miarę wygodnie uprawiać sporty wodne, a ciało pozostawało zakryte.

    1880 rok przyniósł kolejne zmiany. Zniknęły suknie i spódnice, w ich miejsce pojawiły się spodenki do kolan i bluzki na krótki rękawek. Wciąż taki strój nie podkreślał kobiecych kształtów – krój był szeroki, materiał często pofałdowany i marszczony. A na głowę, obowiązkowo, czapka lub kapelusz.

    W niedługim czasie powstaje nowy model kąpielowego stroju we Francji, „Pantalone”. Bardziej obcisły, jednoczęściowy – z nogawkami do kolan, na średniej szerokości ramiączkach.
    Do przełomu przyczyniła się pływaczka i aktorka - Annette Kellerman. W 1907 roku została aresztowana za „niemoralny” strój. Trzeba przyznać, że cechowała się wielką odwagą jak na tamte czasy – założyła wyglądający strój jak dzisiejsze stroje kąpielowe jednoczęściowe. Oczywiście rozpętała się wielka afera podczas której Anette zażarcie broniła bardziej skąpej formy stroju. Dziesięć lat później na Olimpiadzie pływaczki wystąpiły w stroju jednoczęściowym o nogawkach do połowy uda - co można uznać za pewnego rodzaju sukces.


     Lata 30. przyniosły nam już bardziej współczesne wersje strojów. Były wykonane z elastycznych materiałów i przylegały do ciała. Parę lat później pojawiły się kostiumy dwuczęściowe. Były to mocno zabudowane szorty sięgające do pępka i topy, które zaczynały się parę centymetrów wyżej od pępka. Jednocześnie sposobem na podkreślenie figury stał się strój kąpielowy z gorsetem.

    W 1946 roku Jacques Heim w Cannes zaprezentował dwuczęściowy kostium damski o nazwie "atome" – na część odkrycia najmniejszej cząstki materii. Jeszcze w tym samym roku, w Paryżu, Louis Réard przedstawił strój w jeszcze bardziej skąpej formie. Strój był dwuczęściowy i zasłaniał tylko okolice intymne – czyli dokładnie tak, jak jest dzisiaj.  Wtedy też, po raz pierwszy, padła nazwa „bikini”.  Skąd taka ciekawa nazwa? Pochodzi od nazwy wyspy Rafy Atolu, gdzie przeprowadzano w tym czasie testy bomby atomowej. Co ciekawe, do zaprezentowania tego stroju nie było chętnych – kobiety za bardzo się wstydziły. Ostatecznie modelką została jedna z tancerek klubu gogo. Dumny projektant okrzyknął swój strój jako „mniejszy niż najmniejszy strój świata”(Heim swój wcześniejszy projekt nazywał „najmniejszym strojem świata”). Bikini Réarda nie przyjęło się jednak tak od razu. Kobiety nie mogły się przełamać do takiego obnażania ciała. Tutaj pomogła trochę Birgitte Bardot, która w jednym z filmów zagrała nosząc nową wersję stroju kąpielowego.
    Potem poszło już z górki. Od lat 60. zaczęła się prawdziwa zabawa materiałami (pojawiła się lycra i spandex), formą (powstały też tankini, monokini, mikrokini i pubkini) i kolorem. I co najważniejsze – dzisiaj mając odkryte ciało, nie musimy bać się publicznego linczu.

 Chcesz być na bieżąco? Obserwuj mnie na FACEBOOKU lub Instagramie!

5 komentarzy:

  1. Super post! Dowiedziałam się dzięki niemu ciekawych rzeczy :)
    Obserwuję :)
    Zapraszam do siebie ;)
    http://fashionisadiscussion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy wpis! Uwielbiam czytać o modzie i o tym jak przez wieki się zmieniała :)
    Oberwuję!
    http://photos-fashion-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam pojęcia, jaka jest historia bikini :(
    Jestem szczęśliwa, że mamy możliwość wyboru jak chcemy się ubierać i w czym opalać .
    Bardzo ciekawy wpis.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wersja bikini z lat 30stych chyba najbardziej podchodzi mi do gustu - uwielbiam majtki z podwyższonym stanem, w strojach kąpielowych nawet bardziej od tych konkretnie wykrojonych!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze - to bardzo motywujące.

Staram się odwiedzać każdego bloga ;)

TOP