18 lutego 2018

Pierwszy numer Vogue - moje wrażenia!

     Długo wyczekiwany, wytęskniony. Polski Vogue. Wreszcie mamy swoją edycję kultowego magazynu o modzie. Zapraszam do przeczytania wpisu i podzielenia się własnymi wrażeniami.
   Zawsze uwielbiałam magazyny o modzie. Kolorowe zdjęcia, dotyk drukarskiego papieru, zapach. Fascynowała mnie sama idea papierowych magazynów, po cichu marzyło mi się wydawanie takiego lub pisanie w jednym z nich. 
    Bardzo mocno wyczekiwałam polskiej edycji Vogue’a. I wreszcie ktoś podjął się tej niełatwej misji wydawania tego słynnego magazynu! 

   Numer przeczytałam od deski do deski i… muszę przyznać, że jestem zadowolona. Reklam dużo, fakt. Dla mnie to zerowe zaskoczenie, wszak rynek rządzi się swoimi prawami, a naprawdę przy cenie 16,90 zł to wręcz minimum. Poza tym w Vogue’u nawet i reklamy cieszą oko. Podoba mi się to, że wśród nich pojawiły się zdjęcia z H&M i Reserved, marek bardziej przystępnych cenowo.
   Zacznę jednak od początku. Okładka autorstwa Juergena Tellera . Temat Internetu od paru ostatnich dni. Przyznam, że gdy pierwszy raz ją zobaczyłam, miałam bardzo mieszane uczucia. I szczerze, wciąż nie wiem czy mi się tak do końca podoba czy nie. Estetycznie w porządku, Anja Rubik i Małgosia Bela fantastyczne, kolorystyka stonowana (chciałoby się rzec - Instagram Friendly). Ale wciąż mi coś nie pasowało – taki kadr na okładkę? Toż to nie jak Vogue w ogóle! No i ta Wołga… Potem jednak, patrząc na nią dłużej i dłużej - coś mi się powoli zmieniało. A już gdy numer trafił do moich rąk, stwierdziłam, że jest po prostu niebanalna, inna, intrygująca. Okładka nawiązuje do naszej historii, takiej której nie lubimy, ale zawsze będzie z nami powiązana, a Pekin to mimo wszystko miejsce, w którym dużo działo się w modzie, kulturze i sztuce.

PIERWSZY NUMER POLSKIEGO VOGUE'A - co znajdziemy w środku?

    Działów naszego Vogue'a (a przynajmniej pierwszego numeru) jest kilka: EN VOGUE, URODA, AKCESORIA, KULTURA, MODA, LUDZIE, PODRÓŻE, GWIAZDA. Dodatkowo pojawiły się (mam nadzieję, że na stałe) artykuły: FELIETON i DWUGŁOS. W numerze znajduje się też horoskop i przetłumaczone na język angielski wybrane teksty, a całość zamykają INSPIRACJE.
  W En vogue znajdziemy krótsze artykuły jak te o trendach i akcesoriach czy artykuły o projektantach i o polskich debiutach, szefie agencji PR-owej KCD, o Aleksandrze Woronickiej, szefowej paryskiego Vogue'a... Pojawił się też m.in. świetny dłuższy artykuł - raport - o tym, jak social media wpłynęły na branżę mody (to jeden z ciekawszych tekstów w tym numerze!). Wzrok przyciągają też świetne zdjęcia: edytorial z biżuterią i przepiękna, inspirująca sesja autorstwa Soni Szóstak ze stylizacjami Karoliny Gruszeckiej.
 Dział Urody to trendy, pielęgnacja, trochę nowości i dwa ciekawe artykuły: jeden o składnikach pielęgnacyjnych pochodzących z miasta, a drugi - dość obszerny - o perfumach. I à propos urody: w dalszej części pojawił się też przepiękny makijażowy edytorial ze zdjęciami Zuzy Krajewskiej i brokatowym makijażem Marianny Yurkiewicz.
  Z artykułów moje serce zdecydowanie skradł autoportret narciarki Karoliny Riemen-Żebrackiej, która opowiedziała o wypadku i powrocie do formy.  Wzruszający, emocjonalny, szczery i motywujący. 
    Vogue to nie tylko moda, ale i kultura oraz sztuka. W numerze pojawiło się kilka dobrych  w tych tematach artykułów, w tym wywiad z Raichel Weish oraz artykuł o wystawie projektów tajemniczego Martina Margiela. Na ciekawą formę artykułów zapowiada się "Dwugłos". W tym numerze rozmawiały ze sobą Barbara Hoff i Anda  Rottenberg -  o tym jak działały za czasów PRL.
   W premierowym numerze nie mogło też zabraknąć podsumowania historii Vogue'a. W obszernym artykule ozdobionym zdjęciami okładek innych wydań, Robin Muir, podsumował 126 lat historii magazynu.
     I teraz dochodzimy do sesji okładkowej! Byłam ciekawa jak będzie dalej poprowadzona. Sesja Anji Rubik jest dość specyficzna, o czym chociażby świadczy multum memów w sieci z przeróbkami zdjęć. Przyznam, że sama na początku myślałam, że te ziemniaki i kapusta to żart... Te akurat do mnie nie za bardzo trafiają, wręcz trochę mi dziwnie na myśl, że tak właśnie nas kojarzą. Pozostałe uważam za naprawdę ciekawe – chociażby zdjęcie Anji w czarnej tiulowej sukni jest przepiękne. Fantastyczne są też portrety ludzi ze świata kultury i sztuki (m.in. Krystyny Jandy i Kasi Nosowskiej) robione telefonem. Fakt - cała sesja jest bardzo specyficzna, ale są to po prostu osobiste odczucia i skojarzenia Tellera.
     Między innymi wśród najciekawszych dla mnie artykułów pojawiły się: świetna sesja Polska Szkoła okraszona komentarzami polskich projektantów na temat trendów (w naszym Vogue'u czuć, że promujemy swoich projektantów - to jest naprawdę super!), artykuł o duecie Proenza Schoule z pięknymi zdjęciami Stanisława Bonieckiego, rozmowa poprowadzona przez Małgosię Belę, podróż po Szampanii...

      MOJE ODCZUCIA?
     Jednym rozczarowaniem - póki co - była dostawa przedpremierowych egzemplarzy... Bardzo spóźniona - sama nie doczekałam się numeru w skrzynce i podreptałam do kiosku. Drogi Vogue'u, trzeba nad tym popracować! Odnosząc się jeszcze do treści magazynu - miałam wrażenie, że zawartości działów są trochę wymieszane. Jestem bardzo też ciekawa czy sama forma treści będzie się zmieniała i w jakim stylu będą kolejne okładki. Pierwsza z nich z pewnością zapewniła ogromną promocję i wzbudziła (wzbudza wciąż) wiele dyskusji. Sesje zdjęciowe - poza paroma fotami Anji - naprawdę mi się podobały (szczególnie sesja wykonana przez Sonię Szóstak, już dla niej warto kupić egzemplarz!), artykułom nie mam nic do zarzucenia (no, może mogłoby być ich troszkę więcej!).
     Kibicuję szczerze naszemu Vogue'owi. Warto mu przebaczyć jakieś drobne potknięcia, szczególnie te na samym początku. Wydanie tak luksusowego magazynu, magazynu o takim prestiżu, mającym fanów o wielu oczekiwaniach, to niełatwe zadanie, więc... bądźmy wyrozumiali. 

Bądź na bieżąco i obserwuj bloga na Facebooku lub Instagramie! Wpadnij też do mojego sklepu - czekają na  Ciebie akcesoria z moimi autorskimi ilustracjami.

1 komentarz:

Dziękuje za komentarze - to bardzo motywujące.
Staram się odwiedzać każdego bloga ;)

Komentując wpis zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych.

TOP