06 maja 2018

Twórczosfera #10: „Jeśli od początku będziesz uczyć się od mistrza, to masz większe szanse, że też takim mistrzem zostaniesz” - wywiad z Faustyną z bloga Pomysł Na Szycie

    Jej największą pasją jest szycie - prowadzi na ten temat bloga i zajmuje się tym zawodowo. O tym, jak zaczęła się jej przygoda z szyciem, jakie ma rady dla początkujących i jak wygląda praca nad produktem, opowiada Faustyna, autorka bloga Pomysł Na Szycie.

    Ania: Jak i kiedy narodziła się Twoja miłość do szycia?

   Faustyna: Moja przygoda z szyciem zaczęła się już w gimnazjum, czyli około 7 lat temu. Najpierw prowadziłam z przyjaciółką bloga o modzie, gdzie pokazywałyśmy swoje stylizacje, zakupy itp. Jako, że jej mama jest krawcową, to temat szycia zaczął nas jakoś przyciągać, podpatrywałyśmy jej  pracę. Zaczęłyśmy przerabiać ubrania, a że kupowałyśmy w lumpeksach, to było to wszystko tanim kosztem. Miałam wtedy pierwszą maszynę pożyczoną od cioci krawcowej, a na 18-ste urodziny dostałam pierwszą własną maszynę domową. Zaczęłyśmy uczyć się szyć rzeczy od początku, a potem w liceum miałyśmy nawet już pierwszy dochód z tego. Po liceum moja przyjaciółka wyjechała do Anglii, a ja założyłam nowego bloga o modzie i szyciu. Po dwóch latach zmieniłam nazwę i temat i wszystko jest już tylko o szyciu i okołoszyciowych tematach.

Podobno największą przeszkodą nie są pieniądze, czy lokalizacja, tylko czas, który trzeba wygospodarować na naukę. Ale szczerze, jeśli ktoś czegoś chce, to zawsze znajdzie czas.
    A.: W jaki sposób udało Ci się przekuć swoją pasję w zawód?

    F.: To właściwie wydarzyło się jakoś mimowolnie, bo po liceum nie chciałam iść na studia i pragnęłam iść do takiej szkoły, gdzie od razu będę miała konkretny zawód. I padło na szkołę policealną Projektowania i Konfekjonowania Odzieży w Toruniu, obecnie Szkoła Projektowania i Wzornictwa Odzieżowego. Tam dwa lata uczyłam się zaocznie zawodu Technik Technologii Odzieży. W czasie jak chodziłam do szkoły to udało mi się od razu znaleźć pracę w zawodzie i w jednej firmie przeszłam niemal wszystkie stanowiska przy produkcji odzieży - szwalnia, wykańczalnia i kontrola jakości, krojownia, druk, dział konstrukcji, przyglądałam się także pracy na dziale haftu i druku sublimacyjnego.
    W kolejnej firmie pracowałam w dziale przygotowaniu produktu, byłam asystentką projektantów, kupców, pomagałam w procesie powstawania odzieży, przygotowania projektów, wyboru tkanin i dodatków, robienia konstrukcji i zdobyłam tam na prawdę ogrom wiedzy na temat działania marki odzieżowej i tworzenia kolekcji. Oczywiście w domu ciągle szyłam dla siebie, ale z czasem też dla znajomych, a dzięki blogowi i np. Facebookowi, gdzie pokazywałam co robię zgłaszały się do mnie osoby, dla których też szyłam. Po skończeniu szkoły także ciągle pracuje w zawodzie, np. kilka miesięcy pracowałam w studiu krawieckim, gdzie zajmowałam się przeróbkami (których nienawidzę) oraz szyciem sukiem na specjalne okazje (wiele się nauczyłam- np. szycia sukni gorsetowych).

    Obecnie pracuję w firmie bieliźnianej jako asystent działu technologicznego, gdzie zajmuję się stroną technologiczną produkcji głównie piżam, szlafroków i od niedawna bielizny męskiej. Czyli podsumowując, zaczęłam uczyć się swojego zawodu w szkole i od razu rozpoczęłam też pracę w tym zawodzie.
    A.: Dużo osób, które interesują się modą, przynajmniej raz wpadło na pomysł, by nauczyć się szyć samemu ubrania (przyznaję, że mi na przykład wpadło to do głowy więcej niż raz!), ale… kompletnie nie wiedziało jak się za to zabrać. Nie mówię tutaj o profesjonalnym szyciu, chodzi mi bardziej o takie na własny użytek. Możesz dać jakieś rady dla początkujących w tym temacie?

    F.: Ja zaczynałam od metody prób i błędów, moja przyjaciółka podpatrywała mamę, a potem próbowałyśmy szyć wspólnie coś dla siebie. Potem były Burdy, przeglądanie blogów i filmów na YT. Ale po latach, kilku kursach, szkole i praktyki w domu, mogę szczerze powiedzieć, że nie ma nic lepszego jak uczyć się na kursie pod okiem doświadczonej krawcowej, która poprowadzi za rękę i podpowie co i jak. Jeśli od początku będziesz uczyć się od mistrza, to masz większe szanse, że też takim mistrzem zostaniesz, choćby na własny użytek. I taka nauka da lepsze efekty w krótszym czasie. Ja w ten sposób nauczyłam się szycia najtrudniejszych dla mnie rzeczy, czyli płaszczy. Na kursie, pod okiem krawcowej z tytułem mistrza. Polecam! Podobno największą przeszkodą nie są pieniądze, czy lokalizacja, tylko czas, który trzeba wygospodarować na naukę. Ale szczerze, jeśli ktoś czegoś chce, to zawsze znajdzie czas.
    A.: Jak wygląda praca nad produktem, zaczynając od samej weny na szycie, a na gotowym ubraniu kończąc?

    F.: U mnie to dzieli się na dwie grupy. Jeśli ktoś chce coś u mnie uszyć to w 95% zawsze przychodzi ze swoim pomysłem, zdjęciem czy inspiracją, wtedy biorę wymiary, robię konstrukcję, szukam materiałów i szyję, po drodze jeszcze ze dwie przymiarki.

    A jeśli szyję dla marki Farwa, z którą współpracuję to wygląda tak, że wspólnie szukamy inspiracji najczęściej w internecie lub w sklepach, zastanawiamy się co się sprzeda, robimy projekty, wybieramy materiały, robię konstrukcję, szyję wzory, wprowadzamy ewentualne zmiany i robimy sesję gotowych produktów.

    A szycie dla samej siebie? Na to pozostaje najmniej czasu i albo to sądobrze zaplanowane rzeczy, albo jakieś natchnione osłoną nocy szybkie projekty. „Szewc bez butów chodzi”. Chociaż powoli planuje to zmienić.
    A.: A jaką rolę w tym co robisz odgrywa Twój blog i social media? Traktujesz tę kwestię czysto jako hobby czy też są to bardziej narzędzia do budowania własnej marki?

     F.:  To stworzyło się z hobby, ale potem stało się trochę takim przekazem, że szyję i ludzie zgłaszali się do mnie jako do krawcowej. Chcę już od tego odejść powoli, bo szycie na miarę tak na prawdę nie jest tym, co chcę w życiu robić i nie chciałabym już dalej w to brnąć, bo i tak kilka razy w tygodniu muszę odpisywać na wiadomości i odmawiać szycia na miarę... Na blogu chcę się dzielić trikami, instrukcjami, poradami, moimi przemyśleniami i pokazywać co szyję, fajnie byłoby w końcu wrócić do pokazywania co uszyłam dla siebie. :)


Podobno największą przeszkodą nie są pieniądze, czy lokalizacja, tylko czas, który trzeba wygospodarować na naukę. Ale szczerze, jeśli ktoś czegoś chce, to zawsze znajdzie czas.

     A.: Masz jakieś swoje „szyciowe” marzenie? Jeśli tak – chciałabyś je zdradzić?

    F.: Wiele osób sądzi, że chcę mieć własną markę odzieżową. Ale na razie nie mam takich planów. Mam wiele pomysłów na rozwój bloga i budowanie biznesu w temacie szycia, ale o tym może później...
    A takie czysto szyciowe to oczywiście, że mam! Mieć większą pracownie, która nie będzie pokojem wielozadaniowym tak jak to jest teraz (pracownio-sypialnio-salon), chciałabym kupić manekina regulowanego, mieć wydzieloną strefę do fotografowania, nawiązać współpracę na blogu z firmami związanymi z szyciem i najważniejsze - szyć dla siebie i tylko takie rzeczy mieć w szafie i ubierać! :)

Poznaj Pomysł Na Szycie Faustyny:

3 komentarze:

  1. Dziękuję za ten wywiad! Miło było jeszcze raz przypomnieć sobie o tym jak to się zaczęło i o swoich marzeniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy! Ja również dziękuję, to świetna motywacja do działania!

      Usuń
  2. Bardzo interesująco odpowiedziałaś swoją drogę szyciową �� na pewno osiagniesz to o czym marzysz . Zycze powodzenia !�� ☺

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze - to bardzo motywujące.
Staram się odwiedzać każdego bloga ;)

Komentując wpis zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych.

TOP