13 czerwca 2018

Biblioteka Ubrań - styl masz, ubrania pożyczasz!

     A gdyby tak mieć dostęp do jednej, niekończącej się garderoby? Brzmi pięknie... Na szczęście nie ma już co gdybać, bo od całkiem niedawna jest to możliwe! We Wrocławiu powstała pierwsza w Polsce Biblioteka Ubrań. O to jak działa, jak wyglądały prace nad jej startem oraz o to, jak zmienia się branża mody i jak stworzyć garderobę w duchu slow fashion, pytam założycielki Biblioteki - Agnieszkę Zawadzką i Martę Niemczyńską. 


 Od zawsze każda z nas lubiła bawić się swoim stylem, nosiłyśmy unikatowe rzeczy i czasem też eksperymentowałyśmy z modą


Ania: Dziewczyny, skąd pomysł na Bibliotekę Ubrań? Czy trudno było zorganizować takie przedsięwzięcie?

   Aga i Marta: Wszystko zaczęło się w 2015 roku od wspólnego mieszkania w Niemczech. Mieszkając razem w Hanoverze zaczęłyśmy „nasiąkać” innym stylem życia. Tam po raz pierwszy korzystałyśmy z Bla Bla Car, rowerów miejskich oraz z food sharingu. Mając duże mieszkanie stałyśmy się też hostami dla Couchsurferów. Kolejnym krokiem stało się pożyczanie ubrań od siebie nawzajem. Od zawsze każda z nas lubiła bawić się swoim stylem, nosiłyśmy unikatowe rzeczy i czasem też eksperymentowałyśmy z modą. A że miałyśmy dość nadkonsumpcji, to wpadł nam taki pomysł do głowy „fajnie, jakby była jedna taka wspólna, niekończąca się szafa, z której każdy mógłby pożyczać ubrania”. I zaczęłyśmy się interesować tym tematem. Okazało się, że w Europie istnieją już takie biblioteki i to był impuls, w którym stwierdziłyśmy, że czas wracać do Wrocławia i otworzyć pierwszą w Polsce Bibliotekę Ubrań. Także pomysł na stworzenie jednej kolektywnej szafy narodził się z naszej własnej potrzeby.

„Przecieranie szlaków jest bardzo czasochłonne i wymaga naprawdę ogromnej determinacji i wytężonej pracy”

     Od momentu pomysłu do dziś dnia minęły ponad 2 lata. To było ogromne wyzwanie dla nas, tym bardziej, że wdrażałyśmy wszystko same. Oczywiście miałyśmy firmę, która programowała naszą platformę e-commers oraz fotografów, którzy z nami współpracowali, ale i tak we wszystko byłyśmy bardzo zaangażowane. Projekty graficzne naszej strony oraz copywriting robiłyśmy same. Organizację każdej sesji zdjęciowej, czy to w studio fotograficznym, czy w plenerze też brałyśmy na siebie. Od pomysłu, koncepcji na sesję, poprzez przygotowanie wszystkich stylizacji, a było ich w sumie do tej pory około 600, dobór modelek, akcesoriów, catering itd. A to tylko pewien wycinek naszej pracy. Do tego doszło prowadzenie social media, zaprojektowanie całej usługi wypożyczania ubrań, której w ogóle nie ma jeszcze w Polsce. Przecieranie szlaków jest bardzo czasochłonne i wymaga naprawdę ogromnej determinacji i wytężonej pracy.

Ania: Jak działa Biblioteka Ubrań i jaki jest jej cel?

     Aga i Marta: Nasza strona www.bibliotekaubran.pl ruszyła w poniedziałek 21 maja. Od tej pory można śmiało wypożyczać ubrania online. Mamy dostępne dwa pakiety: w pierwszym wypożyczamy 2 dowolne rzeczy na 7 dni, a w drugim 4 ubrania na 14 dni wypożyczenia. Póki co pakiety będziemy co jakiś czas zmieniać, urozmaicać. Obecnie w naszej wirtualnej szafie znajduje się 400 ubrań, ale wkrótce dojdą kolejne.
    Sam proces wypożyczania jest bardzo prosty. Wszystko krok po kroku opisałyśmy dodatkowo w zakładce „Jak to działa”. Aby wypożyczyć ubrania należy założyć bezpłatne konto użytkownika i wtedy można tworzyć swoją listę ubrań i wybrać rzeczy, które chcemy wypożyczyć. My wówczas pakujemy ubrania, zamawiamy kuriera i wysyłamy paczkę. W paczce oprócz ubrań znajdziecie też pocztówkę, którą wypisujemy ręcznie dla każdej osoby oraz list przewozowy do zwrotu paczki. Kuriera na powrót również my zamawiamy, więc nie trzeba się tym martwić, podobnie jak praniem i czyszczeniem ubrań. To również leży po naszej stronie. Jeśli natomiast ktoś chciałby wyprać ubrania, to wszelkie niezbędne informacje znajdzie na podstronie produktu w zakładce „pielęgnacja”. Biblioteka Ubrań działa jak zwykła biblioteka, tylko u nas w ciągłej cyrkulacji są różne części garderoby. I właśnie na tej cyrkularności oraz dostępności opiera się nasza idea, czyli sharing economy.


Chcemy, żeby każda kobieta mogła się swobodnie bawić modą i testować swój styl bez konieczności kupowania i gromadzenia ubrań w swojej szafie. Często są konkretne okazje, jak np. wesele, sylwester, czy festiwale muzyczne, gdzie potrzebujemy ubrań tylko na to wydarzenie. Nie ma sensu wtedy wydawać pieniędzy na coś, co założymy tylko raz. W tym wypadku wypożyczanie z Biblioteki Ubrań jest świetnym rozwiązaniem.


Ania: Jakie ubrania będą dostępne w bibliotece? Czy każdy znajdzie tam coś dla siebie?

     Aga i Marta: Na naszej stronie jest obecnie dostępnych 400 ubrań, a stacjonarnie prawie 500. W naszej niekończącej się szafie mamy wszystkie części kobiecej garderoby, fasony, kolory, materiały. Od bluzek, koszul poprzez spódnice i sukienki, a kończąc na płaszczach i kombinezonach. Aby łatwiej było znaleźć coś dla siebie podzieliłyśmy je na 6 stylów: Great Gatsby, Street Fashion, Buisness Chic, Lata 80’, Lata 90’ oraz Vintage. Chodzi nam o to, żeby każda kobieta znalazła coś dla siebie w naszej Bibliotece. Chcemy, żeby nasza niekończąca się szafa była jak najbardziej różnorodna, bo o to chodzi w zabawie modą i stylem.


Ania: Skąd biorą się ubrania w Bibliotece Ubrań? Na jakiej zasadzie zostają wybierane?

    Aga i Marta: Ubrania mamy z bardzo różnych źródeł. Będąc jeszcze w Niemczech zaczęłyśmy już kolekcjonować ubrania. Często podróżowałyśmy, i tam również szukałyśmy modowych „perełek”. Potem zrobiłyśmy solidny przegląda we własnych szafach, kolejno nasze mamy, przyjaciółki i tak nie ma ten proces końca. Wspaniałe jest to, że większość z naszych ubrań ma niezwykłe historie. Mamy sporo ubrań vintage, a z nimi wiążą się niezwykłe opowieści, emocje, sytuacje. Chcemy, aby każda kolejna osoba dopisywała własną, dlatego na naszej stronie internetowej, na  stronie produktu mamy zakładkę „opinię”. I tam będą dopisywane kolejne historie naszych użytkowniczek w ubraniach z Biblioteki.

„Świadomość konsumencka w naszym kraju rośnie, a młodzi ludzie poszukują nowych rozwiązań, alternatywy do otaczającej nas rzeczywistości „fast”

Ania: W jakim kierunku, według Was, będzie zmierzał przemysł modowy? Czy konsumenci chętniej skłaniać się ku slow fashion?


     Aga i Marta: Od naszego powrotu do Polski minęły jakieś 2 lata. I cały czas widzimy dynamiczne zmiany na rynku mody. Zaraz po powrocie do Wrocławia wzięłyśmy udział w cloth swap, czyli wymianie ubrań. Wtedy na to wydarzenie przyszły 4 osoby. A teraz są one organizowane kilka razy w tygodniu, najczęściej lokalnie na osiedlach. To niesamowity przeskok! Podobnie z młodymi projektantami. Dziś już nikogo nie dziwią targi mody slow. Młodych ludzi i firm, które szyją jest coraz więcej, a co za tym idzie, my jako świadomi konsumenci mamy coraz większy wybór. Powoli w Polsce zaczął się również rozwijać rynek mody wegańskiej. A patrząc na to, co się dzieje za naszą zachodnią granicą, nie mamy wątpliwości. Podobnie jest z bibliotekami. Obecnie w każdym kraju w Europie, np. w Niemczech, Szwecji, Holandii, Francji, ale również i w Czechach są biblioteki z ubraniami. Nikogo to już nie dziwi, że można wypożyczać ubrania. To kolejny krok w świadomej konsumpcji mody. Dlatego cieszy nas to, że bierzemy udział w wyznaczaniu kierunku w zrównoważonej modzie w Polsce.
     Świadomość konsumencka w naszym kraju rośnie, a młodzi ludzie poszukują nowych rozwiązań, alternatywy do otaczającej nas rzeczywistości „fast”. Podobnie było z nami, jak mieszkałyśmy w Niemczech. Zobaczyłyśmy, że można żyć inaczej, niż ciągle kupując, gromadząc ubrania i przedmioty, których nie potrzebujemy. Sharing economy, zero waste, upcykling i slow fashion, to pewna kultura i styl życia, który nam się spodobał. I same zaczęłyśmy poszukiwać alternatywy do kupowania ubrań, więc nic dziwnego, że ludzie w Polsce też są już zmęczeni konsumpcyjnym stylem życia i szukają rozwiązań „slow”.


Ania: A jak zacząć wprowadzać małymi krokami w życie slow fashion i zbudować garderobę, dzięki której będzie nam łatwiej z tym ruszyć?

    Aga i Marta: Trzeba zacząć od przeglądu własnej szafy. Niestety, raczej nikt nas w tym nie wyręczy. Na pewno warto zostawić sobie te ubrania, w których najczęściej chodzimy, i które są w naszym stylu. Warto też zostawić klasyki, które często się przydają i stanowią fajną bazę do dalszych stylizacji. Natomiast ubrania, w których nie chodziłyśmy już kilka lat, to lepiej komuś oddajmy. No chyba, że są to jakieś vintage ubrania, do których mamy sentyment i od czasu do czasu mamy ochotę je ubrać. A całą resztę sugerujemy, że oddać komuś, dla kogo będą one stanowiły wartość. Może przyjaciółce, siostrze albo przekazać je na cele charytatywne.
     Biblioteka Ubrań też przyjmuje ubrania, które są w bardzo dobrym stanie i daje im drugie życie. Można się z nami skontaktować w tej sprawie. Natomiast nie chcemy tu kogoś oceniać, i pisać ile ubrań powinno wystarczyć. To indywidualna decyzja. Znamy takie osoby, dla których wystarczająca liczba ubrań w szafie to ok. 20-30, ale znamy też takie, które mają dużo, dużo więcej, ale chodzą w nich wszystkich. I również wypożyczają czasem coś z Biblioteki. Zatem nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Każdy musi to zrobić w zgodzie ze sobą, ale na pewno warto, bo od razu poczujemy nową energię!


Bądź na bieżąco i obserwuj bloga na Facebooku lub Instagramie! Wpadnij też do mojego sklepu - czekają na  Ciebie akcesoria z moimi autorskimi ilustracjami.

8 komentarzy:

  1. Świetny pomysł! Trzymam kciuki za dziewczyny :) To nie tylko życie bardziej eko ale też idealny pomysł na to by wyjść ze strefy komnfortu, przymierzyć i pochodzić w ubraniach których byśmy nie kupiły same.. rozwijające przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super pomysł z tą bibliotęka- nie ma jak przecierać ślady i tworzyć takie miejsca :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł na taką bibliotekę!

    https://redamancyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kapitalny pomysł! Nurtuje mnie tylko kwestia rozmiarów. Macie standardową rozmiarówkę, czyli S i M, czy cały przekrój?

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny pomysł z taką Biblioteką Ubrań ☺
    Pozdrawiam

    Lili

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki genialny pomysł na biznes! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. No tego jeszcze nie było :) Gratuluję inicjatywy! Zastanawia mnie, czy trzeba było opłacać jakieś licencje? Zakładam, że część tych ubrań jest markowa :> A druga sprawa, zabrakło mi informacji na temat rozmiarów :> Należę do dużych babek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze - to bardzo motywujące.
Staram się odwiedzać każdego bloga ;)

Komentując wpis zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych.

TOP