18 lipca 2018

„Głęboko wierzę, że konsumenci to ogromna siła” - wywiad z Martą Karwacką o ubieraniu się fair

   Marta Karwacka jest pasjonatką ubioru, na co dzień zajmującą się zrównoważonym rozwojem i CSR-em firm. Doskonale łączy obie te pasje, prowadząc od kilku lat bloga o... (nie)odpowiedzialności w branży odzieżowej. Przeczytaj, co według niej oznacza ubieranie się fair,  jak to w ogóle robić w świecie fast fashion i w jaki sposób, my konsumenci, możemy wpłynąć na zmiany w branży mody!

   Ania: Co to znaczy ubierać się fair? 
  Marta Karwacka: To trudne pytanie. Obawiam się, że dziś nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Ubieranie się fair, czy bycie fair - wobec innych, wobec siebie  - dla każdego oznacza coś innego. I w związku z tym każdy musi sobie sam  na to pytanie odpowiedzieć. Zwróć uwagę, każdy z nas wychowuje się w innych warunkach, żyje w różnych kulturach, kontekstach społecznych, ma inne zasoby, wiedzę itp. Inaczej mówiąc, większa dostępność etycznej mody jest w Australii, w Holandii czy w Niemczech, gdzie o tym temacie mówi się bardzo dużo od lat, gdzie świadomość konsumencka i zarobki obywateli są na wysokim poziomie. Inaczej jest w Polsce, gdzie owszem, mówimy coraz więcej, ale jednak mam wrażenie, że  dla większości to wciąż biała karta lub … dziwactwo :)

„Ubieranie się fair, czy bycie fair - wobec innych, wobec siebie  - dla każdego oznacza coś innego”


Mogę więc powiedzieć, co to znaczy dla mnie. Chciałam sobie odpowiedzieć na to pytanie kilka lat temu, kiedy zakładałam bloga How to Wear Fair. Zajmuję się zrównoważonym rozwojem i CSR-em już kilkanaście lat, wiedziałam więc czym jest łańcuch dostaw i jakie są koszty rozproszenia odpowiedzialności. Wiedziałam też, że branża odzieżowa to, drugi po naftowym, najbardziej zanieczyszczający środowisko sektor. Poza tym denerwowało mnie, że w sklepach jest wszędzie to samo, że ubrania są bardzo niskiej jakości, nawet te strasznie drogie … a duże marki nigdy nie robiły na mnie wrażenia. Poza tym, lubię spójność. Zawodowo promuję zrównoważony rozwój, nie dlatego, że to jest teraz modne, tylko dlatego, że mocno wierzę, że to jedyna droga jeśli nasza Planeta ma przetrwać. Nie umiem oddzielić życia zawodowego i prywatnego, tu i tu rządzą te same wartości, więc automatycznie przekłada się to na moje zachowania w życiu prywatnym.

(...) branża odzieżowa to, drugi po naftowym, najbardziej zanieczyszczający środowisko sektor

Dlatego, zaczęłam uważniej przyglądać się temu, co kupuję. Dziś staram się, by ubrania, które noszę były uszyte na miarę przez krawcową, korzystam ze sklepu z tkaninami, który jest prowadzony przez lokalną, rodzinną firmę, a biżuterię i torby kupuję od lokalnych twórców. Ważny jest też dla mnie aspekt środowiskowy, dlatego kupuję mało i nie wyrzucam. Na rynku pojawia się także coraz więcej produktów wpisujących się w ideę circular economy (z recyklingu, odpadów itp.), która także jest mi bliska. Nie mam też potrzeby posiadania ciągle nowych rzeczy. Odpowiadając więc na Twoje pytanie: ubieranie się fair to z jednej strony poszukiwanie informacji by zwiększać swoją konsumencką świadomość, a z drugiej to komponowanie garderoby w zgodzie ze swoimi wartościami. Dla mnie ubieranie się fair to przede wszystkim ograniczenie kupowania i wspieranie lokalnego rzemiosła. Ale swoje poszukiwania etycznej mody traktuję jako drogę, której sama się uczę, szukam ścieżek, które zaprowadzą mnie do ciekawszego, bardziej wartościowego świata niż brutalny świat fast fashion.

„(...) ubieranie się fair to z jednej strony poszukiwanie informacji by zwiększać swoją konsumencką świadomość, a z drugiej to komponowanie garderoby w zgodzie ze swoimi wartościami”

   A.: Czy w dzisiejszych czasach, pełnych fast fashion i ciągle zmieniających się trendów, da się ubierać fair? 


   M.K.: Moim zdaniem tak. Trzeba sobie jednak w pierwszym kroku uświadomić czym jest fast fashion i dlaczego te trendy się co chwilę zmieniają. I odpowiedzieć sobie na pytanie jak to na nas wpływa bezpośrednio i szerszym kontekście.  Fast Fashion to globalna machina, która doskonale sprawdzała się przez wiele lat, ale generowała ogromne koszty. Jej częścią rolnicy uprawiający bawełnę, hodowcy zwierząt, pracownicy fabryk garbujących skóry, farbujących tkaniny, szyjących, firmy marketingowe, pośrednicy między dużymi firmami, a właścicielami fabryk i wiele innych. Rzecz w tym, że od kilku lat także globalnie rośnie segment coraz bardziej świadomych konsumentów i branża mody realnie odpowiada na nowe wyzwania. Coraz więcej globalnych marek wprowadza narzędzia umożliwiające wdrażanie nowych standardów, interdyscyplinarne zespoły poszukują innowacyjnych rozwiązań, które będą bardziej przyjazne środowisku. Poza tym w tym roku OECD opublikowało Wytyczne dotyczące należytej staranności w zakresie odpowiedzialnych łańcuchów dostaw w sektorze tekstylno-odzieżowym, które mają być drogowskazem dla firm wielonarodowych. Te rzeczy już się dzieją, ale rozumiem,  że przeciętny konsument tego nie śledzi i nie zauważa. 

   Jednak, to co bardzo ważne, to na pewno pojawienie się na rynku małych, etycznych marek nie tylko za granicą, ale także w Polsce, to odrodzenie second-handów, moda na wyminę ubrań … albo wypożyczanie (vide Biblioteka Ubrań). 




   A.: A jak ubierać się fair, jeśli nie pozwala nam na to zasobność (a raczej jej brak) naszego portfela? Jakich rozwiązań szukać?

   M.K.: Nie kupować ciągle nowych rzeczy - to powinno pomóc na początek. A jeśli już czegoś nam potrzeba to poszukać rzeczywiście tego, co będziemy wielokrotnie wykorzystywać i kupić. Można też oczywiście uszyć na miarę, można wymienić się z kimś, można iść do second-handu. Mój ostatni zakup to piękna, nadgryziona zębem czasu torba, którą znalazłam za grosze w paryskim sklepie z używaną odzieżą.  

  A.: W tym roku minęła już piąta rocznica od katastrofy w Rana Plaza i piąta rocznica Fashion Revolution oraz akcji #whomademyclothes. Dlaczego domaganie się transparentności marek jest tak istotne? 

 M.K.: Jest to ważne z kilku współzależnych powodów. Podnoszenie standardów etycznych i środowiskowych jest ważne dla nas wszystkich, bo mamy jedną Planetę, której stan jest w opłakanym stanie i mówię nie tylko o kwestiach środowiskowych, ale także rosnących nierównościach społecznych. Coś może się zmienić, jeśli jako konsumenci i jako obywatele będziemy wymagać transparentności. Dotąd nikt firmom nie zadawał kłopotliwych pytań,  mówiło się, że biznes rządzi się swoimi prawami, dziś jest inaczej. Dlatego firmy muszą się odnaleźć w nowej sytuacji, znaleźć nowe rozwiązania czy wręcz modele biznesowe. A będą w tej materii działały sprawniej jeśli będą czuły nacisk rosnącej w siłę grupy świadomych konsumentów, a ta będzie się rozrastać, jeśli takie akcje jak #whomademyclothes będą kontynuowane i zasilane przez kolejnych zwolenników.

„Dotąd nikt firmom nie zadawał kłopotliwych pytań,  mówiło się, że biznes rządzi się swoimi prawami, dziś jest inaczej”

   A.: W jaki sposób, my konsumenci, możemy przyczyniać się do lepszych zmian w branży mody? 

   M.K.: Głęboko wierzę, że konsumenci to ogromna siła. Zawsze przeciwstawiałam się tezie, że zmiana postaw jednego człowieka nie generuje zmiany. A wystarczy zobaczyć co się dziś dzieje w ruchem zero weste, albo circular economy… Prawdopodobnie też zaczęło się od pojedynczych osób, które zauważyły, że jesteśmy zalewani tworzywami sztucznymi. Jedną z nich była Ellen McArthur,  obecnie liderka w gospodarce obiegu zamkniętego. To właśnie za sprawą pojedynczych osób, kolejni dokonują zmian w swoim zachowaniu i doprowadzają m.in do tego, że w Komisji Europejskiej pojawił się projekt ustawy zakazującej plastikowych przedmiotów, w tym słomek, sztućców i naczyń, a  IKEA już dziś decyduje się na wycofanie ze sklepów i restauracji słomek czy jednorazowych talerzy.  Podobnie jest z branżą mody. Każdy z nas może poszukać informacji o marce, każdy może zapytać sprzedawcę o produkt. I choć oni nie zawsze znają odpowiedź, to im częściej będą słyszeć pytania, tym szybciej firma zacznie coś w tym obszarze robić.  Zmiany następują też wtedy, gdy rozmawiamy, gdy nie boimy się konstruktywnie dyskutować. Więc rozmawiajmy, bo dokonywanie pozytywnych zmian - w sobie i w otoczeniu -  jest fajne. :)

|blog HOW TO WEAR FAIR?|

Bądź na bieżąco i obserwuj bloga na Facebooku lub Instagramie! Wpadnij też do mojego sklepu - czekają na  Ciebie akcesoria z moimi autorskimi ilustracjami.

4 komentarze:

  1. Ciekawy artykuł 😉 Dzisiaj można mieć wszystko za grosze, a to błędne koło. Osobiście lubię lumpeksy, szkoda tylko że przynajmniej w moim mieście jest ich niewiele 🙁

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesujący wywiad i podejście jego Bohaterki. Osobiście jestem raczej odzieżową maksymalistką - lubię mieć dużo rzeczy, często je wymieniać i kupować kolejne. Ale w większość ciuchów zaopatruję się w szmateksach - więc też jest to jakaś forma recyklingu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze było przeczytać ten wywiad :) daje do myślenia. Od niedawna zaczęłam zwracać uwagę na to co i jak kupuję, ale muszę się przyznać, że moja szafa jest przepełniona, a ja i tak najczęściej nie mam się w co ubrać. Będę się jeszcze bardziej starać kupować z głową.

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesujący i potrzebny tekst. Miło się czyta, że coraz więcej ludzi przywiązuje wagę do etycznej strony mody. Sama staram się być w porządku wobec środowiska i wobec ludzi, którzy wytwarzają to, co jest mi potrzebne. Wierzę, że niedługo takie teksty na blogach będą się częściej przewijać od porad, co kupić na Aliexpress.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze - to bardzo motywujące.
Staram się odwiedzać każdego bloga ;)

Komentując wpis zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych.

TOP